Archive for August, 2000

Gdańsk. Dziś otwarcie ul. Słowackiego

Monday, August 28th, 2000

Zakończono pierwszy z trzech etapów modernizacji ulicy Słowackiego w Gdańsku. Kierowcy jednak nie mogą jeszcze liczyć, że ta część Gdańska wolna będzie od korków. Jednak odcinek leśny od dziś będzie można pokonać o wiele szybciej.

Zmodernizowany ponad – dwukilometrowy odcinek za osiedlem Niedźwiednik składa się od dziś z czterech pasów. Dotąd możliwa była jazda tylko dwoma pasami, pozostałe remontowano. Zakończenie poszerzania tej części ulicy oznacza, że nareszcie będzie można jeździć dwiema jezdniami.

- Praca nad tym odcinkiem poszła nam dość sprawnie. Trudny fragment, chociaż nie najtrudniejszy jest dopiero przed nami – mówi Romuald Nietupski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. – Za kilka tygodni zostanie wybrany wykonawca kolejnego odcinka drogi od dolnej granicy lasu do nasypu byłej linii kolejowej Wrzeszcz Kokoszki.
Aby prowadzić na tym odcinku budowę, trzeba będzie usunąć osiem budynków mieszkalnych. W dalszej kolejności w miarę zbliżania się do ul. Grunwaldzkiej – do rozbiórki pójdzie następnych dziewięć.

Mieszkańcy, choć z oporami, godzą się na proponowane przez miasto pełnostandardowe mieszkania z odzysku. Urzędnicy przyznają, że nie wszyscy są zadowoleni z proponowanych ofert.
Na leśnym odcinku wykonano m.in. niezbędny do odwadniania obu jezdni kanał deszczowy, rozbudowano istniejącą sieć energetyczną i wyprofilowano skarpy. Wybudowano tam również ekodukty, czyli specjalne podziemne przejścia dla zwierząt oraz przepusty dla płazów i gadów, którymi zwierzątka będą przechodzić do wody. Poza tym dwukilometrowy odcinek ogrodzono drucianą siatką. Ma to uniemożliwić zwierzętom przechodzenie w dowolnych miejscach i zapobiegać wypadkom.

Autor artykułu: (iwo)

Siatkówka plażowa. Finał na sopockiej plaży

Monday, August 28th, 2000

Na sopockiej plaży MOSiR zorganizował kolejne turnieje siatkarskie – przedostatni dla dzieci i młodzieży z cyklu Nata Cup oraz finałowy z cyklu ERA GSM Cup w kategorii open. Łącznie w rywalizacji uczestniczyło 37 zespołów.

Rywalizacja w turnieju Nata Cup przebiegała w dwóch kategoriach wiekowych. W młodszej Michał Apanowicz i Marek Manikowski (Gdańsk) pokonali w finale 12:1 Ewelinę Hewelt i Joannę Patołę (Gdynia).
W kategorii starszej w meczu decydującym o pierwszym miejscu Marek Rostek (Sopot) i Roman Rudziński (Gdańsk) wygrali 15:12 z parą Rafał Redzimski i Karol Konkel (Gdynia).
Klasyfikacja po ośmiu turniejach Nata Cup: 1. Łukasz Karwowski (Gdańsk) 41 pkt, 2-3. Marek Rostek (Sopot) i Roman Rudziński (Gdańsk) – po 37, 4. Rafał Redzimski (Gdynia) 30, 5. Wojciech Madajczyk (Gdańsk) 29, 6. Stanisław Płochocki (Gdańsk) 25, 7. Bartek Szczypczyk (Gdańsk) 18.
Finałowy turniej rozegrany zostanie w najbliższy czwartek (31 bm.).
Z kolei turniej piłki siatkowej plażowej z cyklu ERA GSM Cup był ostatnim czyli dziewiątym w tym sezonie letnim.

W finale, po zaciętym i wyrównanym spotkaniu, ,weterani” rozgrywek plażowych – Jan Ciszewski i Jacek Łyczyszyński (Gdańsk) pokonali 15:12 duet Robert Michniewski (Gdynia) i Wiktor Chełmiński (Gdańsk). W spotkaniu o trzecią team Piotr Szczepański i Paweł Kolan (Gdańsk) zwyciężył 15:10 Marka Patołę i Stanisława Bojewskiego (obaj Gdynia).
Wśród wszystkich uczestników imprez rozlosowano nagrody-niespodzianki ufundowane przez firmy: Velux, Ziaja, Isostar, McDonald’s i trefl.

Autor artykułu: (m)

Piąty Bałtycki Uniwersytet Tańca

Monday, August 28th, 2000

Niedzielny spektakl Teatru Cinema z Michałowic ,Bilard” w operze, uliczne pokazy hip-hopu i świętojańska rekonstrukcja domniemanych dawnych tańców gdańskich postawiły kropkę na ,i” piątej edycji Bałtyckiego Uniwersytetu Tańca. Kulminacyjne ,i” postawiono dzień wcześniej.

Sobota w Operze Bałtyckiej była dniem prezentacji produkcji własnych BUT-a: spektaklu ,Wewnątrz ciała” Avi Kaisera z roku ubiegłego i ,Papugaju” Tatiany Baganowej z bieżącego. W obu ,materiałem tanecznym” byli gdańscy artyści, rzeźbiarzami – zaproszeni profesorowie. Sukces ubiegłorocznego, ,wewnątrzcielesnego” spektaklu Kaisera zaowocował niepokojem: czy Baganowa, lepiąc z tej samej gliny, sprosta sławie? Tamten poza tym przez rok dojrzewał; ten to młode wino. Niepokój rozproszyły owacje.

,Papugaj” okazał się jednym z najświetniejszych spektakli festiwalu, a przecież było w czym wybierać. Zjechali do Gdańska z Finlandii Tero Saarinen ze swoją Kompanią Toothpick, z Anglii Charlotte Vincent z Vincent Dance Theatre, z Niemiec Company Mark Sieczkarek, z Rosji Tatiana Baganowa i jej Prowincjalnyje Tancy, z głębi kraju Leszek Mądzik i jego Scena Plastyczna KUL, a przecież i miejscowi: Gdański (na pół kanadyjski) Teatr Tańca i Teatr Dada von Bzdülöv – też nie w kij dmuchał! Właściwie to dzięki ich istnieniu, dzięki współtworzeniu gdańskiej sceny tańca współczesnego, możliwe było pomyślenie o zorganizowaniu tu międzynarodowych konfrontacji tanecznych. Wydaje mi się, że właśnie formuła niekonkursowych konfrontacji, a więc uwalniająca od napięcia rywalizacji, dobrze służy atmosferze festiwalu. Atmosferze porównywania: co ja robię, co robią inni, ile mi jeszcze brakuje, w czym jestem lepszy.

Uniwersytet Tańca – zgodnie z nazwą – również naucza. Ta sfera jest praktycznie nie do zmierzenia. Kilkunastu profesorów doskonaliło warsztat adeptów sztuki tańca współczesnego w takich dziedzinach, jak technika, choreografia, warsztat muzyczny, światło-przestrzeń-ruch i w tak skrajnych rodzajach tańca, jak taniec klasyczny (np. renesansowy), flamenco i hip-hop. Ile tych nauk ,wsiąkło” w umysły studentów dziś naprawdę nie wiadomo, a i przyszłość będzie pod tym względem wysoce względna…
Jedno wydaje się pewniejsze: w tej konfrontacji sami tancerze doświadczyli różnorodności swej sztuki. Jeśli nie wiedzieli – lub nie chcieli przyjąć do wiadomości – że to sztuka o wielu twarzach i wielu imionach, a żadne nie może pretendować do miana tego jedynego – tutaj zobaczyli.

Zobaczyli pełną paletę możliwości kryjących się pod nazwą tańca albo z nią skomunikowanych. Do ostatnich na pewno należy spektakl Leszka Mądzika z muzyką Przemysława Gintrowskiego ,Wrota”, jego kolejna próba artystycznego sforsowania zaświatu. Na tyle przeszywająca dreszczem, że pytanie czym ona jest (teatrem ruchu, plastyki, przestrzeni czy tańca) ma wagę piórka pływającego na wodzie. Do spektakli niemalże klasycznie tanecznych, na przeciwnej stronie skali, można zaliczyć ,Dom – myśli z zagranicy” Mark Sieczkarek Company: małą, serdeczną encyklopedię tańca tudzież ,Svadebkę” (Wesele) Prowincjalnych Tancow Tatiany Baganowej.
Można też tę paletę przeglądać inaczej: od najgłębszej zadumy (znowu ,Wrota”) po szyderstwo ,Falling from the High Rise of Love” (nieprzetłumaczalny idiom dotyczący miłości i wyuzdania, Vincent Dance Theatre). Albo jeszcze inaczej: przez szkło powiększające miłości lub pomniejszające agresji, przesiać przez sito zwątpienia lub nadziei. I tak dalej.

Autor artykułu: Tadeusz Skutnik

Arka Amber – Pomerania 4:0

Monday, August 21st, 2000

Bramki: 1:0 Smarzyński (24), 2:0 Smarzyński (26), 3:0 Smarzyński (33), 4:0 Marek Rybkiewicz (59).
Żółte kartki: Artur Serocki, Marek Rybkiewicz (obaj Arka) oraz Marcin Mikołjczyk (Pomerania).
Sędziował: Krzysztof Parzy (Leszno). Widzów: 1000.

Gdynianie, podobnie jak i w poprzednich spotkaniach, od pierwszych minut odważnie zaatakowali. Już w 3 min na listę strzelców mógł się wpisać Ireneusz Stencel, ale jego strzał trafił w słupek.
Później dwukrotnie po dośrodkowaniach groźnie uderzał głową Marek Rybkiewicz. Jemu również zabrakło jednak trochę szczęścia. W końcu się jednak udało. W 24 min akcję długim przerzutem zapoczątkował Artur Serocki, Grzegorz Witt głową przedłużył podanie na pole karne. Fatalny błąd popełnił stoper Marek Woźniak, a Michał Smarzyński nie zastanawiając się uderzył z pierwszej piłki.
Pomerania praktycznie zdążyła rozpocząć grę od środka. Piłkę przejęli gdynianie, Mariusz Radoń zagrał do Szymona Hartmana, ten wbiegł w pole karne i odegrał do Smarzyńskiego.

Wynik spotkania ustalił najskuteczniejszy w poprzednim sezonie strzelec Arki, Marek Rybkiewicz, który po znakomitym dośrodkowaniu Ulanowskiego po raz czwarty pokonał Roberta Kamińskiego. Później Arka wyraźnie usatysfakcjonowana wysokim prowadzeniem oddała nieco inicjatywę gościom. Nie wpłynęło to jednak na rozmiary zwycięstwa.

Autor artykułu: (Bed)

WTS Atlas Wrocław – Lotos Wybrzeże Gdańsk 51:39

Monday, August 21st, 2000

W trzech zawodników trudno wygrać spotkanie w ekstralidze żużlowej. Potwierdziła to niedzielna konfrontacja we Wrocławiu, w której miejscowy Atlas raczej bez większych kłopotów zwyciężył mający apetyt na dwa duże punkty Lotos Wybrzeże Gdańsk 51:39.

W ekipie gości nie zawiedli tylko ci, na których najbardziej liczono, czyli Tony Rickardsson, Krzysztof Cegielski i Sebastian Ułamek. Dyspozycję pozostałych gdańszczan raczej należałoby przemilczeć.

To miało być spotkanie zwycięskie dla drużyny Lotosu. Sukces pozwalał spokojniej przygotowywać się do następnych konfrontacji. Z wagi wygranej zdawali sobie sprawę także wrocławianie, dla których był to mecz o życie. Tym razem konfrontacja przebiegała w miarę spokojnej atmosferze i obyło się bez wzajemnych pretensji, tak jak to miało miejsce w pierwszym tegorocznych spotkaniu obu zespołów we Wrocławiu. Sporo zależało od tego, która z drużyn lepiej zniesie upał. Szybciej przystosowali się do tych warunków gospodarze, którzy już po dwóch wyścigach osiągnęli 6-punktową przewagę.

Mała z tego pociecha, że w trzecim wyścigu Krzysztof Cegielski z Sebastianem Ułamkiem odrobili część strat, skoro później dominacja Atlasu była chwilami zdecydowana. Daleko za plecami rywali przyjeżdżali Marek Dera i Daniel Andersson. Niewiele lepiej spisywał się Adam Fajfer, czyli ten zawodnik, który na stadionie olimpijskim miał być czarnym koniem. Wprawdzie opiekunowie Lotosu Marian Spychała i Lech Kędziora próbowali dokonywać zmian (przy czym ostateczne zdanie należało do tego pierwszego), ale przynosiło to tylko chwilową poprawę sytuacji. Tak było m.in. po wyścigu siódmym, a także po biegu jedenastym.
Kluczowe dla całego meczu były wyścigi ósmy i dziewiąty, przegrane przez Lotos podwójnie. Najpierw Fajfer został wykluczony za spowodowanie upadku Johna Cooka. Sytuacja miała miejsce na pierwszym łuku, ale sędzie Rydzard Głód uznał, że wina gdańszczanina była ewidentna. Osamotniony Dera nie sprostał Gregowi Hancockowi i Cookowi. Chwilę później, mimo szaleńczych ataków Cegielski z Ułamkiem ulegli Krzyżaniakowi i Dariuszowi Śledziowi.
Przed serią wyścigów nominowanych w obozie gdańskim tliła się jeszcze iskierka nadziei, przynajmniej na remis. Zbyt długie zastanawianie się nad obsadą wyścigów nominowanych, a także walka zawodników Lotosu o opony, o mały włos nie doprowadziła do wykluczenia z trzynastego wyścigu Pawła Duszyńskiego. Inna sprawa, że jego absencja i tak niczego by nie zmieniła, bowiem ten wyścig został przegrany przez Lotos 1:5 i tym samym już nic nie mogło Atlasowi odebrać końcowej wygranej.

Autor artykułu: Maciej Polny

PRUSZCZ GDAŃSKI. Dłoń z marchwi

Monday, August 21st, 2000

Do naszej redakcji przyszedł mieszkaniec Pruszcza, Andrzej Furman, który na polu w Gdańsku Niegowie wykopał marchew w kształcie dłoni.
- Hoduję warzywa od 15 lat, lecz pierwszy raz w życiu widzę taki wybryk natury – powiedział Furman. – W kwietniu zasiałem wczesną odmianę marchwi. Wzeszła dobrze. Ta jedna ma niespotykany kształt. Widać pięć palców i jest wielkości mojej dłoni. Chyba ją zasuszę na pamiątkę.

Autor artykułu: (G.A.)

Gdańsk. Dyrektor Wybrzeża złożyła rezygnację

Thursday, August 17th, 2000

Ewa Bonk-Woźniakiewicz, dyrektor teatru Wybrzeże, złożyła w piątek rezygnację z zajmowanego stanowiska. Wcześniej zrezygnował z funkcji dyrektor artystyczny teatru Krzysztof Nazar. W ten sposób największym wybrzeżowym teatrem nie ma w tej chwili kto zarządzać.

Odejścia dyrektor Bonk-Woźniakiewicz domagali się od kilku już miesięcy zarówno zwiazkowcy, jak i zespół artystyczny teatru Wybrzeże. Zespół zgłosił wobec Bonk-Woźniakiewicz votum nieufności, komisja zakładowa ,Solidarności" dołączyła żądania płacowe oraz domagała się przeprowadzenia w teatrze kontroli.

Pracująca przez miesiąc komisja nie dopatrzyła się ani w dokumentacji finansowej, ani w działalnosci merytorycznej teatru większych uchybień. Uchybienia w gospodarowaniu funduszem socjalnym ustaliła natomiast Państwowa Inspekcja Pracy.
Na stanowisko dyrektora artystycznego teatru Urząd Marszałkowski rozpisał konkurs. Termin jego rozstrzygnięcia przesunięto niedawno z sierpnia na wrzesień. – Intensywnie zastanawiamy się nad sytuacją w teatrze Wybrzeże – mówi rzecznik Urzędu Marszałkowskiego Mira Mossakowska. – Niewykluczone, że rozwiązanie będzie polegało na połączeniu funkcji dyrektora naczelnego i artystycznego.

Nieoficjalnie członkowie zespołu artystycznego mówią, że skutki tych zawirowań teatr będzie odczuwał przez najbliższy rok.

Autor artykułu: (sza)

HEL. Nie dostali za powódź

Thursday, August 17th, 2000

Hel znalazł się na opracowanej przez rząd liście miast dotkniętych skutkami powodzi – miało się z tym wiązać przyznanie dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa. W grudniu ub. r. woda z zatoki zalała sporą część miasta leżącą przy porcie wojennym.

- Mimo wielu zapewień nie dostaniemy jednak pieniędzy – mówi burmistrz Mirosław Wądołowski. – Z kancelarii premiera otrzymałem wiadomość, że nie mają dla nas środków.
Samorządowcy chcą interweniować u polityków.
- Widocznie pieniędzy jest mało, a inne miasta ucierpiały bardziej – zastanawia się Tadeusz Klajnert, przewodniczący Rady Miasta. – Mnie martwi to, że od grudnia w Helu nie uczyniono nic, aby katastrofa się nie powtórzyła. Można przecież usypać choć najprostszy wał od strony portu wojennego.

Autor artykułu: (mid)

MALBORK. Wyjaśniona katastrofa MiG-a

Thursday, August 17th, 2000

Specjalnie powołana komisja ustaliła przyczyny katastrofy lotniczej samolotu MiG-21 bis z Malborka, do której doszło w połowie kwietnia nad poligonem Nadarzyce.

Z raportu komisji wynika, że przyczyną śmierci kapitana Dariusza Mikołajczyka z 41 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego z Malborka, było niezamierzone wprowadzenie samolotu poza krytyczne kąty natarcia. Sytuacja spowodowała przekroczenie dopuszczalnego przeciążenia dla danej prędkości. Spóźnione katapultowanie pozbawiło pilota szansy na uratowanie życia.
- Grupa specjalistów skupiła się na wyjaśnieniu tego, w jaki sposób doświadczony pilot mógł doprowadzić do takiej sytuacji. Kapitan Mikołajczyk był oblatywaczem II stopnia. Znał doskonale sprzęt, na którym latał – mówi pułkownik Jan Drąg, zastępca dowódcy 41 PLM w Malborku.

Autor artykułu: (jeż)

SOPOT.. Sensacja o miłości

Friday, August 11th, 2000

Nigdy tyle razy w życiu Linda nie zamawiał drinka. W dyskotece Non- Stop kręcone są ujęcia do nowego, ponoć sensacyjnego filmu Władysława Pasikowskiego ,Riche".

- Uwaga, Akcja! Po raz kolejny Linda prosi o silniejszy trunek, po raz kolejny zapatrzona w niego jak w obrazek atrakcyjna szatynka próbuje nawiązać z nim dialog. Alex, którego gra bożyszcze setek nastolatek widzi już tylko Aleksandrę Nieśpielak, byłą modelkę, grającą w filmie rolę dziewczyny szefa sopockiej mafii.

- To film bardziej o miłości niż sensacja – wyjaśnia Iwona Wrońska, drugi reżyser przedsięwzięcia- Nie będzie w nim scen kaskaderskich, tylko proste zabijanie. Aktorzy posługiwać się przy tym będą bronią typu Beretta i Glock.

Drugim z pary głównych bohaterów jest Mirosław Baka (Andre), który na plan wejdzie dopiero dzisiaj. Jego również dopadła strzała amora bo w finałowej scenie zabierze swoją wybrankę ( Julię Rzepecką) do tytułowego, Reichu".

Autor artykułu: (vera)