Koszaliński ZUS zawiadomił prokuraturę, że uczelnia nie płaciła składek na ubezpieczenie społeczne swoich pracowników, dług urósł do ok. 8 mln.
Zdzisław Dubiella, rektor wówczas jeszcze obu uczelni, koszalińskiej i elbląskiej, powstałej w październiku, uspokajał. Tymczasem po trwającym półtora miesiąca śledztwie, Prokuratura Rejonowa w Koszalinie uznała, że zarzuty ZUS są słuszne, jednak nie może się on domagać ukarania władz BWSH jako zwykłych przestępców, może jednak dalej prowadzić egezekucję długu oraz żądać ukarania uczelni grzywną.Zdaniem prokuratury, uczelnia nie przywłaszczyła sobie tych pieniędzy.
- Z przywłaszczeniem, co ZUS zarzucał BWSH, mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby uczelnia nie zamierzała tych pieniędzy oddać, a tak nie było – twierdzi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Rejonowej w Koszalinie.
ZUS jednak domaga się ogłoszenia upadłości uczelni. Jak stwierdziła sędzia Anna Majewska-Jurys, kierownik sekcji upadłościowej w Wydziale Gospodarczym Sądu Rejonowego w Koszalinie sprawa jest trudna i precedensowa ponieważ nikt tak do końca nie wie, czy można w ogóle ogłosić upadłość uczelni. Spodziewanego na 19 lipca wyroku w tej sprawie nie było.
- Uczelnia chciała, by sąd wezwał ZUS do ustalenia dokładnej kwoty należności, dlatego rozprawa została odroczona do 30 sierpnia. Wówczas na pewno zapadnie wyrok – twierdzi A. Majewska-Jurys.
Natomiast po ogłoszeniu pod koniec czerwca przez prokuraturę wyników drugiego śledztwa w sprawie BWSH, dotyczącego działalności nielegalnych filii, m.in. w Elblągu, studenci odetchnęli z ulgą. Statut uczelni, zatwierdzony przez MEN, przewidywał utworzenie ośrodków informacji naukowo-dydaktycznych, jakie działały m.in. w Elblągu.
- Uczelnia starała się przecież, w miarę rozwoju ośrodków, o utworzenie na ich bazie samodzielnych uczelni. W Elblągu powstała przecież Elbląska Wyższa Szkoła Humanistyczna – stwierdził R. Gąsiorowski.
Ci, którzy w tym roku ukończyli naukę w BWSH odetchnęli z ulgą .
Absolwenci mają jdnak trudności w odebraniu swojego dyplomu z koszalińskiej uczelni. Zwłaszcza ci, którzy chcą dalej studiować i zależy im na czasie.
- Najpierw na wydanym przez uczelnię zaświadczeniu o ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu licencjackiego brakowało pieczątki, potem usłyszałem, że otrzymam dyplom w ciągu 2 tygodni – opowiada absolwent administracji BWSH. – Tak się jednak nie stało, po niekończących się próbach skontaktowania się z koszalińskim dziekanatem dowiedziałem się, że na dyplom będę musiał czekać aż 3 miesiące, a ja miałem tylko 10 dni.
W podobnej sytuacji znalazło się kilkudziesięciu studentów z Elbląga.
– Wybrana delegacja pojechała do Koszalina z ,prezentami". Gdy reklamówka pojawiła się na stole, skończyło się otrzymaniem przez niektórych, jak się okazało, wypisanych już dawno dyplomów – twierdzi absolwent. – Inni otrzymali je po kilku dniach.
Pracownice dziekanatu krótko stwierdziły, że muszą wypisać 4 tys. indeksów, więc okres 3 miesięcy nie jest wcale długi, ale jeżeli komuś bardzo zależy na czasie, to może uda się to załatwić.
Autor artykułu: (ag)