Archive for February, 2001

Puchar Koracza. Prokom Trefl – Hemofarm

Wednesday, February 28th, 2001

Koszykarze Prokomu Trefl Sopot w ostatnim czasie nie zawodzą, chociaż trener Eugeniusz Kijewski wciąż nie ma do dyspozycji wszystkich najlepszych zawodników. Sytuacja nie zmieni się do końca sezonu, co nie znaczy, że dzisiaj zespół podda się i złoży broń.

O godz. 18 w hali oliwskiej AWF rozpocznie się pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe europejskiego Pucharu Koracza. Sopocianie podejmą jugosłowiański Hemofarm Vrsac.
Koszykówka jugosłowiańska zawsze nosiła znamiona solidności i tak jest do dzisiaj. Po trzynastu kolejkach ligi jugosłowiańskiej Hemofarm zajmuje piąte miejsce, mając na koncie siedem wygranych i sześć porażek.

W kadrze Hemofarmu nie ma żadnego obcokrajowca. Dotychczasowe statystyki w “Koraczu” pokazują, że sopocianie najbardziej powinni się obawiać skrzydłowego, 31-letniego Stevana Pekovica.

Do Trójmiasta goście przyjechali w najsilniejszym składzie. Taki komfort nie towarzyszył przygotowaniom gospodarzy. Wprawdzie Prokom Trefl, mimo kontuzji i chorób, coraz bardziej zadziwia, ale czy triumfalna passa zostanie podtrzymana także dzisiaj?

Bez względu na ostateczny wynik konfrontacji z Hemofarmem dla zespołu Prokomu udział w 1/4 finału Pucharu jest dużym sukcesem. Wszak sopocianie to debiutanci i o tym powinni pamiętać kibice, którzy dzisiaj trybuny w hali oliwskiej AWF z pewnością wypełnią do ostatniego miejsca.

Autor artykułu: Maciej Polny

“Przedwiośnie” na Wybrzeżu

Wednesday, February 28th, 2001

Wybrzeżowa premiera filmu “Przedwiośnie” w reżyserii Filipa Bajona odbędzie się w sobotę wieczorem w kinie Silver Screen w Gdyni. “Przedwiośnie” obejrzeli już widzowie w Warszawie, Kielcach, Krakowie i Łodzi.

O godzinie 16 w gdyńskim EMPiK Megastore przy ulicy Świętojańskiej widzowie będą się mogli spotkać z Mateuszem Damięckim, Małgorzatą Lewińską i Karoliną Gruszką.
O godz. 18 aktorzy wraz reżyserem Filipem Bajonem, operatorem Bartkiem Prokopowiczem i kierownikiem produkcji Leszkiem Pieszko podjadą limuzynami pod gdyńskie kino Silver Screen. Tam odbędzie się spotkanie z twórcami filmu.
Każdy będzie mógł poprosić o autograf i zrobić sobie z nimi zdjęcie.

Początek premiery o godz. 19.45 i 20 (równoległe seanse). Bilety w cenie 25 zł można kupić w kinie Silver Screen przy ul. Waszyngtona w Gdyni (informacja pod nr tel. 628 18 00).

Autor artykułu: Bartłomiej Cnota

Powstanie spółka Centrum Haffnera

Wednesday, February 28th, 2001

Umowę w sprawie powołania spółki Centrum Haffnera ma zawrzeć dzisiaj miasto Sopot z firmą Nederpol Development & Investment S. A. Firma ma zorganizować inwestycję polegającą na zagospodarowaniu centrum kurortu. (more…)

Gedania DGT – Calisia 0:3 i 2:3

Monday, February 26th, 2001

Siatkarki Gedanii DGT po ostatnim weekendzie mogą mówić, że mają kompleks Calisii Kalisz. Obie drużyny spotykały się w tym sezonie czterokrotnie. W każdym przypadku zwyciężały kaliszanki.

W sobotę i w niedzielę obie drużyny zmierzyły się w pierwszej rundzie play off. W rywalizacjach do trzech wygranych Calisia prowadzi już 2-0, po zwycięstwach w Gdańsku 3:0 (25:13, 25:20, 25:22) i 3:2 (20:25, 25:16, 25:19, 21:25, 10:15).

Dwie porażki Gedanii DGT z Calisią praktycznie przesądzają awans kaliszanek do półfinału play off. Do szczęścia potrzeba im jeszcze jednego zwycięstwa. Dodatkowo Calisia znajduje się w uprzywilejowanej sytuacji. Trzeci i ewentualnie czwarty mecz zaplanowano w Kaliszu.

Autor artykułu: Maciej Polny

Koszyk bez dna

Monday, February 26th, 2001

Coraz więcej kosztują nas codzienne zakupy i comiesięczne rachunki. Wysokie ceny i opłaty najbardziej uderzają po kieszeni rodziny niezamożne.

Dane statystyczne mówią, że płace realne rosną szybciej niż inflacja i koszty utrzymania. – Najlepszym miernikiem sytuacji finansowej rodzin są odczucia społeczne, a te zdają się tego nie potwierdzać – mówi Janusz Lewandowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. – Droga żywność, odzież czy opłaty za mieszkanie są coraz większym obciążeniem dla budżetu, zwłaszcza rodzin uboższych. Potwierdza to niski popyt wewnętrzny w kraju.

Na miesięczny koszt utrzymania składa się wiele wydatków. W naszym koszyku dla czteroosobowej rodziny uwzględniliśmy jedynie wydatki na podstawowe produkty spożywcze i chemiczne oraz czynsz bez opłat za ogrzewanie i wodę. Okazuje się, że w ostatnim kwartale ubiegłego roku wydaliśmy miesięcznie na utrzymanie prawie o 100 zł (14 proc.) więcej, niż w tym samym okresie 1999 roku. Najbardziej, o 21 proc. zdrożała żywność, która pochłania znaczną część dochodów przeciętnej rodziny. Znacznie wzrosły także koszty związane z opłatami za mieszkanie.

Autor artykułu: (JKL)

Dysproporcje w wynagrodzeniach

Monday, February 26th, 2001

Rozpiętość płac na różnych stanowiskach i pomiędzy regionami jest duża i często zupełnie irracjonalna. Wysokość wynagrodzeń w niektórych państwowych firmach zupełnie nie ma uzasadnienia w ich wynikach ekonomicznych.

Są to przede wszystkim płace w gałęziach deficytowych, takich jak górnictwo, hutnictwo i kolej. Jeśli przedsiębiorstwa te przynoszą straty, to firmy te powinny być zamknięte. Często jednak w przedsiębiorstwach tych płace są wyższe niż średnia krajowa.

Przykładowo średnia pensja w pierwszym kwartale ubiegłego roku w branży górniczej wyniosła ponad 3 tys. zł. Co więcej, w ubiegłym roku największy przyrost płac odnotowano właśnie w górnictwie i kopalnictwie. Taka sytuacja wynika m.in. z silnego lobbingu związków zawodowych, którego pozbawione są inne zawody.

Dużo mniej niż średnią krajową zarabiają przedstawiciele takich działów jak ochrona zdrowia, opieka socjalna, hotelarstwo oraz rybołówstwo i rybactwo. Jednak państwowy pracodawca dokładnie wie, że lekarze czy inni pracownicy sfery budżetowej i tak będą pracowali na swoim stanowisku, nawet jeśli nie zgadzają się z otrzymywanymi pensjami. Po prostu nie mają dokąd odejść. Ważna jest dla nich nie tylko odpowiednia pensja, ale również pewność zatrudnienia. Na rynku pracy istnieje bowiem ogromna konkurencja.

Z danych statystycznych wynika, że średnia płaca w Polsce wynosi 2100 zł. Jednak taką kwotę otrzymuje mniej niż połowa Polaków. Wynika to m.in. z faktu istnienia dużych kominów płacowych prezesów i dyrektorów firm. Dodatkowo od stycznia tego roku osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe, także parlamentarzyści zarabiają więcej niż w grudniu ubiegłego roku.

Autor artykułu: Joanna Kitowska

Protest ofiar błędów lekarskich

Friday, February 23rd, 2001

Natychmiastowej pomocy dla ofiar błędów lekarskich oraz powołania biegłych sądowych niezależnych od środowiska praktykujących lekarzy domaga się od Naczelnej Izby Lekarskiej Stowarzyszenie Pacjentów “Primum Non Nocere”.

Zdaniem członków Stowarzyszenia na skutek pomyłek lekarzy ucierpiało już kilka procent społeczeństwa.
- Biegłymi są zwykle praktykujący lekarze, którzy sami mogą kiedyś popełnić błąd w sztuce i stanąć przed sądem – mówi dr Adam Sandauer, prezes stowarzyszenia. – Dlatego rzadko kiedy ich orzeczenia są korzystne dla poszkodowanych.

- Pan Sandauer operuje demagogicznymi hasłami – twierdzi Maciej Pasieka, słupski lekarz i wiceprzewodniczący Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. – Chce, żeby każda skarga kończyła się ukaraniem lekarza bez względu na to czy jest winny czy nie.

Prezes Stowarzyszenia twierdzi tymczasem, że poszkodowanych po ogłoszeniu wyroku sądowego nie udziela się rzeczywistej pomocy, gdyż oznaczałoby to, że lekarz rzeczywiście popełnił błąd.

Zdaniem członków Stowarzyszenia sposób rozstrzygania spraw przez sądy lekarskie łamie elementarną zasadę, że “nikt nie może być sędzią we własnej sprawie”. Dlatego domagają się zmiany funkcjonowania biegłych, którzy nie powinni być jednocześnie praktykującymi lekarzami.

14 marca Stowarzyszenie Primum Non Nocere organizuje pod Sejmem pikietę na znak protestu przeciwko obecnym praktykom lobby lekarskiego w parlamencie.

Autor artykułu: Marek Sosnowski

Żużel. Wybrzeże Gdańsk potrzebuje wzmocnień

Thursday, February 22nd, 2001

Nowym trenerem żużlowców I-ligowego Wybrzeża Gdańsk został 50-letni Romuald Łoś.
Przyjedzie on do Trójmiasta w niedzielę.

- Zająłem się już porządkowaniem prywatnych spraw – powiedział Łoś. – W niedzielę pojawię się w gdańskim klubie. Kontrakt podpiszę prawdopodobnie na rok, zamieszkując w klubowym hotelu. Takie warunki w zupełności mi wystarczą.

Zapytany o opinię panującą o nim w środowisku żużlowym, że należy do najtańszych trenerów w naszym kraju, odpowiada:

- Zwyczajnie stąpam twardo po ziemi. Nie jestem chyba jednak słabym trenerem, skoro zabiegają o mnie inne kluby. W ostatnich dniach propozycję złożył mi także gnieźnieński Start, w którym pracowałem już wcześniej.

Łoś nie ukrywa, że należy poszerzyć kadrę zawodniczą gdańskiego zespołu.

- W tak urazowym sporcie jak żużel często dochodzi do kontuzji, dlatego musimy mieć w zapasie przynajmniej dwóch zawodników. Nie muszą to być gwiazdy. Podobną sytuację przeżyłem we Wrocławiu, kiedy po urazie jednego z zawodników, posypał się skład. O tym będę rozmawiał z prezydentem Wybrzeża już po przyjeździe do Gdańska – kończy wypowiedź Łoś.

Autor artykułu: Maciej Polny

Akcja “Odzyskajmy pomorskie zabytki”

Thursday, February 22nd, 2001

Rozmowa z z księdzem arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim o powrocie na Pomorze pomorskich zabytków.

- Od początku stycznia “Dziennik Bałtycki” prowadzi akcję ,Odzyskajmy pomorskie zabytki”. Czy ksiądz Arcybiskup znajduje czas na śledzenie tych publikacji?

- Nie tylko śledzę, ale chciałbym bardzo serdecznie podziękować środowisku dziennikarskiemu i tym, którzy reagują na to co państwo piszecie. Wolałbym, żeby ta sprawa została rozwiązana bez takich społecznych nacisków, ale ponieważ trwa już od lat, jestem serdecznie wdzięczny mediom za podejmowanie tego typu problematyki.
Już 18 lat jestem biskupem i ten temat bez przerwy jest drążony i omawiany w wielu środowiskach. W rezydencji biskupa odbyło się wiele spotkań z przedstawicielami środowisk muzealnych. Nie wypowiadałem się publicznie, bo wydaje mi się, że biskup w miarę możliwości nie powinien publicznie podejmować spraw, które są tak ewidentne. To dobrze, że społeczeństwo upomina się o swoje własne prawa.

- Odnosi się wrażenie, że jedyną osobą ze strony Kościoła, walczącą o te zabytki jest ksiądz infułat Stanisław Bogdanowicz.

- Ksiądz Bogdanowicz działa z upoważnienia arcybiskupa. Dzięki ogromnemu wysiłkowi ks. infułata wiele dzieł sztuki wróciło do Kościoła Mariackiego. Nie można jednak powiedzieć, że walczy on samotnie o te dzieła. Za tym stoi Kościół gdański, który razem ze społeczeństwem gdańskim domaga się, żeby wreszcie Warszawa zwróciła do Gdańska to, co gdańskie. Ponadto ksiądz dziekan Stanisław Łada razem ze swoimi wiernymi, z miastem Pruszczem walczy o ołtarz z kościoła p.w. Świętego Krzyża. Bowiem ołtarz ten został stworzony dla jednego wnętrza. To jest żywy obiekt. Jeśli ołtarz wróci, to będzie jedną z pereł zabytków na gdańskim Wybrzeżu.

- Czy to prawda, że warszawscy muzealnicy zaproponowali Ekscelencji kompromis, który odczytuję jako formę handlu? Oddadzą ołtarz pruszczański w zamian za jakieś obiekty z Kościoła Mariackiego.

- Targów nie było, ani żadnych innych ustaleń. Wszystkie dzieła sztuki są mi bliskie. Jednak kościół św. Krzyża w Pruszczu jest kościołem, z którego wyrwano serce i dlatego może częściej o to upominam się w rozmowach z panem Ferdynandem Ruszczycem, dyrektorem warszawskiego Muzeum Narodowego, czy wcześniej z jego poprzednikami. Niemniej wszystkie dzieła sztuki powinny wrócić do miejsc, z których po wojnie zostały zabrane. Faktem jest, że były różne pomysły. Warszawa była gotowa zrobić kopię ołtarza pruszczańskiego i przysłać go do Pruszcza, a oryginał pozostałby w Warszawie. To niepoważne potraktowanie sprawy. Kto chce wstawiać buble do wnętrz, dla którego stworzono dzieło wielkiej sztuki? Były też zarzuty, że kościół w Pruszczu nie jest przygotowany na przechowywanie dzieł, że nie ma w nim zabezpieczeń. Kościół został więc odnowiony i to luksusowo. Teraz czeka na ołtarz. Owszem, były podejmowane próby pewnych układów, jak chociażby faks, który otrzymałem od premiera Oleksego. Miałem przyjechać do sejmu i odebrać gdańskie dzieła. Odpisałem, że jestem gotów przyjechać, pod warunkiem, że wszystkie dzieła wrócą do Gdańska. Potwierdzenia zaproszenia do Sejmu już nie otrzymałem.

- Niektórzy twierdzą, że obecni gdańszczanie nie mają prawa nazywać się spadkobiercami tutejszej kultury, ponieważ nie są stąd, że to nie ich dzieła, a Gdańsk to nie miejsce ich korzeni. Jak Ekscelencja odnosi się do tej ciągłości tradycji miejsca, historii?

- W pani głosie czytam pewne zażenowanie. Bo to pytanie może pochodzić od ludzi, którzy zupełnie nie mają wyczucia tego, czym jest kultura, co to jest genius loci, który tu się nawarstwiał przez wieki. To miasto ma tysiącletnią historię. Gdybyśmy tak myśleli, to trzeba by sprowadzić do Gdańska 90 procent jego przedwojennych mieszkańców, a dopiero potem sprowadzić dzieła z Warszawy. To absurd! Tu jest Polska, tu jest Gdańsk, który jest polskim miastem. To miasto przez wieki gromadziło dzieła sztuki.

- A jak to się ma do sukcesji Kościoła? Czy współczesny Kościół katolicki w Gdańsku jest kontynuatorem tradycji kultury, sztuki tego miasta?

- Ile lat ma Bazylika Mariacka? Protestantyzm pojawił się w Gdańsku dopiero w latach 80. XVI wieku. Wszystkie dzieła powstawały przed rozłamem chrześcijaństwa zachodniego. Ale nie chodzi o to, kto jest właścicielem. Wiadomo, Kościół katolicki był do połowy XVI w. wyłącznym właścicielem, użytkownikiem tych rzeczy. Po wojnie protestanci wyemigrowali do Niemiec, przyszli katolicy z całej Polski. A więc wróciło to, co było przed rozłamem chrześcijaństwa. Ale nie chcę analizować problemu z pozycji katolicy – protestanci. Rozpatrujmy go w kontekście miejsca, z którego te dzieła zostały zabrane. To jest tworzenie sztucznych problemów po to, żeby utrudniać sprawy.

- Pomówmy jeszcze o ołtarzu z Suchego Dębu. Wszystko wskazuje na to, że trafi on do Muzeum Narodowego w Gdańsku, bo nie słyszałam żadnej propozycji ze strony Kościoła. Jest ołtarz, można starać się o jego zwrot, ale nie ma go gdzie postawić.

- To sztuczny problem. Należy przywrócić właścicielowi, czyli kościołowi ołtarz, po czym stwierdzić, że wróci on wtedy, kiedy wnętrze, dla którego został stworzony będzie gotowe na przyjęcie tego ołtarza. Do tej chwili mógłby przejściowo pozostać albo w muzeum, z zaznaczeniem kto jest właścicielem, albo też ewentualnie można by przemyśleć, czy nie ustawić go w Oliwie.

- Jak namówić wszystkich polityków pomorskich, żeby walczyli o sprawy związane z miejscem, z kulturą, tradycją wiary?

- Jestem raczej za tym, żeby odpolitycznić ten problem. Tą sprawą powinien się zająć przede wszystkim minister kultury. Jeśli poseł taki czy inny podejmuje pewne działania, to mam nadzieję, że podejmuje je ze względu na szacunek dla prawdy, szacunek dla sztuki, a nie z motywów politycznych. Ważne jest, żeby wszystkie dzieła wróciły z Warszawy do Gdańska. Nie interesuje mnie czy sprawą zajmuje się polityk lewicowy, czy prawicowy. Wolałbym, żeby tą sprawą się zajmował pan minister Kazimierz Ujazdowski, który jest odpowiedzialny za te dzieła sztuki. I apeluję do pana ministra Ujazdowskiego, żeby się tym zajął i przyspieszył te procesy, a wówczas nie będzie potrzeba wsparcia ze strony żadnych posłów.
Czasami mówi się o gdańskiej sztuce, że to mienie poniemieckie. Jak można mówić, że to co jest w Gdańsku, to poniemieckie! To jest mienie polskie. I jeśli pan Ruszczyc tak mówi, to mu serdecznie współczuję, bo nie ma wyczucia co to jest naród, co to jest Gdańsk, co to jest własność Gdańska, perły Rzeczpospolitej.

- Dziękuję za rozmowę.

Autor artykułu: Rozmawiała Maria Giedz

Sąd poszedł na ugodę

Tuesday, February 20th, 2001

Zawarciem ugody zakończył się proces, który Zbigniew W., właściciel działki przy ul. Jaśminowej, wytoczył Skarbowi Państwa. Chodzi o kupioną w 1994 r. ziemię, o której zadłużeniu nie wiedział słupszczanin. Powód – w księgach wieczystych nie było mowy o jakichkolwiek obciążeniach działki.

Sześć lat temu Zbigniew W. kupił prawie 800 m kw. działki, znajdującej się przy ul. Jaśminowej. Na swoim prywatnym terenie wybudował dom, w którym zamieszkał z rodziną. Dwa lata później odwiedził go komornik.

- Okazało się, że ziemia była zadłużona na kwotę kilku tysięcy złotych – opowiada Zbigniew W. – Komornik zażądał ode mnie spłaty długu. To nonsens, bo przed transakcją sprawdziłem w Wydziale Ksiąg Wieczystych, że działka była czysta.

Właściciel działki spłacił w całości dług wraz z odsetkami i kosztami czynności komornika. Aby odzyskać pieniądze, sprawę skierował do Sądu Okręgowego w Słupsku, który orzekł, że Skarb Państwa płacić nie musi. Zbigniew W. odwołał się od wyroku. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał słupskiej Temidzie ponowne rozpatrzenie sprawy. Wczorajsza rozprawa zakończyła się zawarciem ugody. Zbigniew W. otrzyma rekompensatę w wysokości 40 tys. zł.

Autor artykułu: Jacek Cegła