Archive for September, 2001

Akademia XXI wieku

Sunday, September 30th, 2001

W piątek nowy rok akademicki zainaugurowała Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte na Oksywiu. Studenci pierwszego roku złożyli uroczyste ślubowanie akademickie oraz przysięgę wojskową.

Przysięgę na sztandar składało czworo ,debiutujących” podchorążych, najlepszych podczas szkolenia podstawowego: Paulina Kamer, Maciej Kichman, Piotr Majewski i Łukasz Maculewicz. Przyszłym oficerom MW podczas przysięgi towarzyszyły wzruszone rodziny – rodzeństwo, narzeczeni na zawsze porzucili wygodne życie ,w cywilu” na rzecz odpowiedzialnej służby w mundurze.

Indeksy z rąk kontradmirała Anotniego Komorowskiego, rektora AMW, otrzymało dziewięćdziesięcioro studentów wydziałów Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego oraz Mechaniczno-Elektrycznego.

Inauguracyjny wykład o kierunkach rozwoju Marynarki Wojennej, w nowo oddanej auli, wygłosił dowódca MW adm. Ryszard Łukasik. Nowy wiek przyniósł uczelni nie tylko zmiany lokalowe, ale i naukowe.

Po raz pierwszy cywilni studenci zaoczni mogą studiować na AMW ,bezpieczeństwo państwa i stosunki międzynarodowe” w trybie magisterskim.

Autor artykułu: Arkadiusz Bilecki

Pierwsza dziesiątka “dziewiątki”

Sunday, September 30th, 2001

Dekada rozpoczęta nadziejami i uwieńczona sukcesem – tak można podsumować pierwsze dziesięć lat istnienia IX Liceum Ogólnokształcącego im. marszałka Józefa Piłsudskiego.

Nieśmiały start liceum w gościnnym budynku Liceum Medycznego przy ul. Żeromskiego 31 nie zapowiadał przyszłych sukcesów. Inwencji uczniów i nauczycieli ,dziewiątka” zawdzięcza nawiązanie współpracy z gimnazjum w Bonn (delegacja gościła na jubileuszu), to także sami uczniowie zaproponowali i przeforsowali nadanie imienia marszałka Piłsudskiego. Corocznie coraz więcej młodzieży zdaje egzaminy wstępne do IX LO, a abiturienci w sporej części dostają się na studia.

Dyrekcja, grono pedagogiczne, uczniowie, absolwenci i przyjaciele szkoły jubileusz fetowali w mieszczącej się ,po sąsiedzku” sali YMCA. Dla niektórych przedstawicieli kolejnych roczników abiturientów było to pierwsze spotkanie od matury. Były więc okrzyki radości, gorące plotki o nieobecnych i wymiana życiowych doświadczeń. Gościem jubileuszu był m.in. wiceprezydent Gdyni Jerzy Miotke.

- Sukces jest nasz wspólny, osiągnęliśmy go porzez zapał i ciężką pracę – cieszyła się dyrektor Alina Mroczkowska. – Przed nami nowe wyzwanie: organizacyjne przejście do profilowanego liceum trzyletniego i nowa matura.

Przedstawicieli grona pedagogicznego uhnorowali odznaczeniami prezydenci: Polski – Aleksander Kwaśniewski i Gdyni – Wojciech Szczurek.
Specjalne wyróżnienie szkoły dla absolwentów odebrała m.in. Monika Pyrek – tyczkarka, brązowa medalistka lekkoatletycznych MŚ w Edmonton.
Dla odprężenia i odebrania gali patosu, wystąpił kabaret liceum z filuternym programem o mękach nauki, wzorowanym na ,Dziadach”.

Autor artykułu: Arkadiusz Bilecki – Absolwent 1997

Ćwierć wieku artysty

Saturday, September 29th, 2001

Wawrzyniec Zamkowski, dyrygent malborskich chórów Lutnia i Rezonans, obchodzi 25-lecie pracy artystycznej i pedagogicznej. Podczas koncertu z tej okazji wystąpili dla niego przyjaciele.
Zagrał zespół muzyki dawnej Ryszarda Skotnickiego z Elbląga, olsztynianie z Czerwonego Tulipana oraz grupa Zayazd. Stanisława Wojciechowska-Soja napisała utwór, w którym z humorem, ale zarazem dobitnie stwierdza, że ,życie jest diabła warte, poza Wawrzyńcem i Mozartem”. Spotkanie było okazją do wspomnień, a także podziękowań dla osób, które wspierają malborskie chóry. W. Zamkowski przez godzinę przyjmował życzenia od publiczności.

Na uroczystości przyjechał też z Kościerzyny brat bliźniak dyrygenta.
- Z Malborka wyjechałem 20 lat temu, ponieważ dla nas dwóch nie było tu miejsca. Jestem dumny, że brat odnosi takie sukcesy – mówił Jan Zamkowski.
Przyjaciele bardzo ciepło wypowiadali się o obu panach Zamkowskich.
- Znam ich jeszcze z czasów studenckich. Obaj słynęli z niezwykłej fantazji. Byli bardzo ambitni i pracowici – wspominał Leszek Bolibok z zespołu Zayazd.
Po koncercie jubilat przyznał, że nabrał sił do dalszej pracy.
- Jestem szczęśliwy, że ludzie doceniają to, co robię, ponieważ robię to dla nich – powiedział Wawrzyniec Zamkowski.
Więcej o jubilacie w dzisiejszym Weekendzie.

Autor artykułu: (jotka)

Według zasobności

Friday, September 28th, 2001

Samorządowcy przekonali marszałka Jana Zarębskiego, że gminy będą przekazywać na budowę mostu przez Wisłę w Lipiankach tyle pieniędzy, na ile pozwalają ich budżety.
Budowa będzie kosztowała 100 mln. zł. Kolejne 37 mln zł to koszt powstania dróg dojazdowych. Gminy powiatu kwidzyńskiego mają w nich partycypować. Początkowo koszty miały być rozłożone równomiernie, jednak samorządowcy powiatu kwidzyńskiego przekonali Jana Zarębskiego, marszałka województwa pomorskiego, że gminy powinny przekazywać pieniądze w zależności od wielkości swoich budżetów.
- Uważam, że to najlepsze rozwiązanie – mówi Andrzej Krzysztofiak, burmistrz Kwidzyna. – Trudno bowiem wymagać, aby takie same kwoty przekazywało miasto i np. gmina Kwidzyn. Są to na razie propozycje, określające wydatki w przyszłym roku na ten cel. O tym, czy takie kwoty zostaną przeznaczone na mostową inwestycję, zadecydują poszczególne rady gmin.

  • Propozycje dla gmin

    Udział powiatu kwidzyńskiego w budowie mostu wyniesie ok. 1,1 miliona złotych. Podobną kwotę zapłacić ma miasto Kwidzyn. Miasto i gmina Prabuty mają dołożyć 146 tysięcy złotych. Samorząd gminy Kwidzyn miałby przeznaczyć w przyszłorocznym budżecie na ten cel 255 tysięcy złotych, natomiast gmina Gardeja ok. 100 tysięcy złotych. Samorząd gminy Ryjewo musiałby znaleźć w budżecie 83 tysiące złotych, natomiast gmina Sadlinki 73 tys. zł.

    Autor artykułu: (JK)

  • Zmiany z myślą o pacjentach

    Friday, September 28th, 2001

    O sytuacji malborskiego szpitala i o planach na przyszłość opowiada Andrzej Botkowski, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Malborku.
    - Jest pan dyrektorem od trzech miesięcy, co zrobił pan przez ten czas?
    - Przede wszystkim udało mi się przyhamować tempo przyrostu zadłużenia szpitala. Wprowadziłem windykację należności. Niestety, nie jest to łatwe, ponieważ w większości przypadków dłużnicy opierają się. Jednak kilka spraw udało mi się załatwić pozytywnie. Za sukces uważam także sprowadzenie do szpitala mammografu, na razie na dwa tygodnie. Doprowadziłem do podpisania większej liczby umów na spalanie odpadów oraz na usługi laboratoryjne, które świadczymy dla podmiotów z zewnątrz. Ze zobowiązań wobec pracowników obecnie mam zaległe tylko ,trzynastki”.

    - Szpital jest bardzo zadłużony. Co zamierza pan zrobić, aby zmienić tę sytuację ?
    - Mimo że kondycja szpitala nie jest najlepsza, mamy szansę, aby wyjść na prostą. Jednak wymaga to zaangażowania wszystkich pracowników. Przygotowałem projekt zmian organizacyjnych pozwalających uzyskać korzystniejsze warunki kontraktów z kasą chorych. Ponadto chcę zaciągnąć kredyt. Prowadzę rozmowy z bankami, aby uzyskać najkorzystniejsze warunki.
    - Czy SP ZOZ będzie w stanie go spłacić ?
    - Będzie to kredyt odnawialny w ramach rachunku bieżącego, którego spłata będzie rozłożona na kilka lat. Ponadto nie muszę wykorzystywać całej sumy od razu.

    - Jakie zamiany przewiduje pan w najbliższym czasie?
    - W najbliższym czasie przewiduję zmniejszenie liczby łóżek na oddziale ginekologiczno-położniczym oraz zmiany restrukturyzacyjne na oddziałach: chirurgicznym i internistycznym. Potrzebujemy 80 łóżek internistycznych, a chirurgię musimy podzielić na część zabiegową i niezabiegową. Dzięki temu będziemy mogli uzyskać korzystniejszy kontrakt z kasą chorych. W przyszłości planuję także wyodrębnienie oddziału kardiologicznego, ponieważ 60 proc. pacjentów internistycznych stanowią osoby z problemami serca. Przewiduję zmniejszenie liczby pielęgniarek w Izbie Przyjęć z jednoczesnym przesunięciem do oddziału ratownictwa. W to miejsce chcę wprowadzić lekarzy i sanitariuszy, aby usprawnić i przyspieszyć obsługę pacjentów. Niestety, żeby utrzymać szpital zmiany są konieczne. Jednak podejmując jakiekolwiek kroki nie zapominamy o bezpieczeństwie pacjentów i zatrudnionych pracowników. Termin realizacji podjętych zamierzeń zależy od przekazania środków w ramach regionalnego programu restrukturyzacji.

    - Czy to prawda, że nawet 40 osób może stracić pracę? Co się z nimi stanie?
    - Muszę przyznać, że wolałbym uniknąć tak drastycznych posunięć. Większość osób nie straci pracy, tylko zostanie przeniesiona do innych jednostek, m.in. część salowych zostanie wcielona do ekipy sprzątaczy i komórek pomocniczych. W lipcu personel szpitala liczył 351 pracowników, do końca września będzie ich 345. Nie chciałbym wyrzucać ludzi na bruk, ale trzeba myśleć racjonalnie.
    - W jaki sposób chce pan zachęcić pacjentów do korzystania z usług szpitala ?
    - Muszę przyznać, że najtrudniejszym etapem w restrukturyzacji jest zmiana myślenia pracowników. Do tej pory uważano, że pielęgniarka, czy też lekarz są przypisani do łóżka. Tymczasem kasa chorych płaci nam przede wszystkim za pacjenta. Dlatego zależy mi, aby zmieniła się opinia o malborskim szpitalu. Zamierzam sprowadzić najnowocześniejszą aparaturę. Będę się starał urozmaicać naszą ofertę. Pacjent będzie mógł zweryfikować poziom placówki, a opinia o szpitalu wyjdzie od pacjenta. Jeżeli komuś się spodoba, przekaże wiadomość dalej. Zależy mi, aby przekonać pacjentów, że malborski szpital nie jest gorszy od innych. Zwłaszcza, że mamy doskonałą kadrę medyczną.
    - Dziękuję za rozmowę.

  • Personalia

    Andrzej Botkowski urodził się w 1946 roku w Grudziądzu. Ukończył studia ekonomiczne w warszawskiej Szkole Głównej Planowania i Statystyki, ponadto podyplomowo Ekonomikę i Doradztwo Służby Zdrowia I i II stopnia. Od 1996 do 2001 roku pracował w Szpitalu Klinicznym nr 3 w Gdańsku. Przed objęciem stanowiska dyrektora SP ZOZ w Malborku współpracował ze Starostwem Powiatowym w Tczewie.

    Autor artykułu: Joanna Kułakowska

  • V liga. Niewykorzystana szansa pelplinian

    Friday, September 28th, 2001

    Nie podtrzymali dobrej passy futboliści Wierzycy Pelplin. W ramach VIII kolejki rozgrywek grupy II gdańskiej okręgówki podopieczni Jacka Imianowskiego przegrali w Starym Polu z tamtejszymi Błękitnymi 0:2 (0:1). Tym samym pelplinianie nie skorzystali z okazji na usadowienie się w fotelu lidera, który objęliby w przypadku wygranej w Starym Polu, po tym jak dotychczasowy przodownik tabeli, Polanka Rokocin, przegrała w Kleszczewie z tamtejszą Brzozą.

    Bramki dla Błękitnych: Tomasz Olejnik (27 i 69). Wierzyca: Tobiański – Kosiński, Libiszewski, Loda, Urbański, Szuta (75 Eggert), Pawłowski, Werner, Rożyński, Waśniewski, Rutkowski.

    Na grząskim boisku niżej notowani gospodarze grając bardzo ambitnie dość umiejętnie rozbijali ataki pelplinian. Dobrze spisywał się też bramkarz Błękitnych, Rafał Jakimowicz. Przed przerwą wygrał m.in. pojedynki z Leszkiem Waśniewskim oraz Przemysławem Rożyńskim. Przy pierwszej akcji Waśniewski po otrzymaniu podania głową od Piotra Szuty, w dogodnej sytuacji przestrzelił. Przy drugiej – Różyński “położył” Jakimowicza, lecz strzelił za słabo i broniący zdołał wyłapać piłkę. Miejscowym udała się jedna kontra, po której Tomasz Olejnik zapewnił im prowadzenie.
    W drugiej połowie pelplinianie nadal przeważali, jednak ich akcje kończyły się przed polem karnym. Napastnicy Wierzycy zamiast próbować strzałów z dystansu uparcie próbowali “wjechać” z piłką do bramki, co w trudnym terenie kończyło się zwykle na dalekich wykopach miejscowych obrońców. Po jednym z takich zagrań gospodarze przeprowadzili szybki kontratak lewą stroną boiska, po którym Olejnik zdobył swego drugiego gola w tym meczu.

  • Grzegorz Szuta
    kierownik pelplińskiej drużyny

    Cały zespół zagrał poniżej oczekiwań. Zawodnicy zlekceważyli dużo niżej notowanych rywali, za co zostali skarceni. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, pamiętać jednak, że o punkty, nawet ze słabymi przeciwnikami, trzeba walczyć przez pełne 90 minut.

    Autor artykułu: Zbigniew Brucki

  • Pieniądze za powódź

    Thursday, September 27th, 2001

    Tomasz Sowiński, wojewoda pomorski podziękował słupskim strażakom za sprawną akcję ratowniczą podczas lipcowej powodzi.

    Strażacy otrzymali też pieniądze. Wczoraj z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wpłynęło 537 tys., zł na dofinansowanie zakupu sprzętu do działań ratowniczo-gaśniczych i ochrony przeciwpożarowej.

    Zadowolenia nie ukrywał starszy brygadier Adam Biechoński, komendant PSP w Słupsku.
    - Około 300 tys. przeznaczymy na zakup sprzętu, który uległ zniszczeniu podczas powodzi dla kolegów z ochotniczych straży pożarnych w powiecie słupskim – mówi Biechoński. – Będą to przede wszystkim zakupy nowych motopomp i wężów strażackich.

    Do słupskiej jednostki trafi nowy ponton z silnikiem, skafandry dla płetwonurków oraz sprzęt do ratowania pod wodą.

    Autor artykułu: (cos)

    Sześć lat przez klej

    Thursday, September 27th, 2001

    Sześć lat spędzi w więzieniu mieszkaniec Ustki Janusz S., któremu udowodniono usiłowanie zabójstwa swojego kolegi Zenona O. Sąd Okręgowy w Słupsku uznał go za winnego zarzucanych mu czynów. Zastosował jednak nadzwyczajne złagodzenie kary i nie wymierzył mu kary 8 lat, a takiej żądał prokurator.

    Do nieszczęśliwego wypadku doszło w Boże Narodzenie ubiegłego roku. Do piwnicy, w której przebywał Janusz S. wszedł nagle Zenon O. Zobaczył, że oskarżony wącha klej. Stwierdził, że lepiej będzie dla niego gdy zamiast odurzania się pójdą na wódkę. W trakcie rozmowy doszło jednak pomiędzy nimi do sprzeczki o konkubinę Janusza S., którą rzekomo jego kolega podrywał.

    W pewnym momencie oskarżony odwrócił się i zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy trzymanym w ręku nożem w okolicę głowy. Trafił w szyję, w policzek oraz w ramię. – Zebrane dowody świadczą, że Janusz S. usiłował pozbawić życia swojego kolegę – mówił prokurator Zenon Modrzejewski. – Tylko dzięki pomocy medycznej nie doszło do wykrwawienia. Oskarżony twierdził również, że zapomniał iż trzyma w ręku nóż.

    We krwi oskarżonego znaleziono ślady acetonu oraz alkoholu. – Można przypuszczać, że oskarżony działał w obronie koniecznej – mówi obrońca Wojciech Kaczmarek – Do oskarżonego należy wyciągnąć rękę i wymierzyć karę w systemie terapeutycznym. – Sąd skorzystał z nadzwyczajnego złagodzenia kary, biorąc opinię środowiskową z miejsca zamieszkania – mówi Dorota Wróblewska sędzia Sądu Okręgowego. – Na korzyść oskarżonego zadziałało to, iż obrażenia odniesione przez Zenona O. leczono krócej niż siedem dni.

    Autor artykułu: (klotz)

    Śmierć naczelnika

    Thursday, September 27th, 2001

    Andrzej Leśniak, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego zmarł wczoraj podczas sesji Rady Miasta. Jan Szumski, przewodniczący rady przerwał obrady i przeniósł je na najbliższy poniedziałek.

    Andrzej Leśniak od 7 lat kierował Wydziałem Oświaty. W ocenie władz miasta ze swojej funkcji wywiązywał się bardzo dobrze. To on przygotowywał reformę oświaty w mieście, mimo że jako fachowiec miał do niej stosunek krytyczny. Wczorajsza sesja zaczęła się normalnie o godz. 10. Andrzej Leśniak uczestniczył w niej od początku. Nic nie wskazywało na to, że źle się czuje. Około południa ogłoszono przerwę w obradach.

    - Andrzej Leśniak upadł podczas wychodzenia z sali – relacjonuje Kuba Kowalski, dziennikarz z radia Vigor, który był wtedy na korytarzu. – Radni zaczęli wołać lekarza, zaraz też dr Pawłowski i dr Piliszczuk, radni – lekarze rozpoczęli reanimację. – Ratowali go dopóki nie przyjechało pogotowie – mówi radiowiec. W szpitalu kontynuowano akcję ratowniczą, niestety bezskutecznie. Ok. godz. 14 do ratusza dotarła informacja, że Andrzej Leśniak zmarł na zawał serca. Radni wrócili na salę.

    Prezydent Jerzy Mazurek nie potrafił ukryć łez, kiedy łamiącym się głosem przekazał wszystkim tragiczną wiadomość. Radni modlitwą uczcili pamięć Zmarłego. Jan Szumski, przewodniczący Rady z trudem pokonując wzruszenie poprosił radnych o przełożenie obrad na najbliższy poniedziałek. Andrzej Leśniak miał 51 lat. Zostawił żonę i dorosłego syna.

    Autor artykułu: Marek Sosnowski

    W oczekiwaniu na kredyt

    Wednesday, September 26th, 2001

    Spółdzielnia Mieszkaniowa Skarszewianka zorganizowała na osiedlu Sikorskiego spotkanie z zainteresowanymi nabyciem nowych mieszkań.

    Poinformowano, że blok dla 51 rodzin ma powstać na osiedlu z zaangażowaniem środków Krajowego Funduszu Mieszkaniowego. Inwestycja planowana jest już od ub.r., ale zła sytuacja finansowa państwa spowodowała, że Skarszewianka wciąż nie może otrzymać kredytu na budowę z Banku Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o pieniądze na pokrycie 70 proc. kosztów inwestycji.
    - Mimo to lada dzień ogłosimy przetarg i wyłonimy wykonawcę budynku – mówi Andrzej Flis, prezes Skarszewianki. – Jeśli otrzymamy informacje z banku o zgodzie na udzielenie nam kredytu, powiadomimy o tym wykonawcę i ten przystąpi do prac. Bardzo realnym terminem rozpoczęcia budowy jest wiosna przyszłego roku.
    Do tej pory zainteresowanie przyszłymi mieszkaniami zdeklarowały 23 osoby, głównie z powiatu starogardzkiego. Jeżeli dojdzie do inwestycji, zapłacą one przed wprowadzeniem się 30 proc. ceny mieszkania. Resztę będą mogli spłacać już mieszkając, maksymalnie przez 30 lat, w niskooprocentowanych ratach. W ostatnich kilku latach Skarszewianka oddała do użytku ponad 80 mieszkań wybudowanych z pomocą Krajowego Funduszu Mieszkaniowego.

    Autor artykułu: (M.J.)