Archive for November, 2001

Potrzebna zatoczka

Wednesday, November 28th, 2001

Mieszkańcy dzielnicy Piaski skarżą się, że przystanek autobusowy przy byłej mleczarni jako jedyny w mieście nie ma zatoczki dla autobusów Miejskiego Zakładu Komunikacji. Ich zdaniem powoduje to utrudnienia w ruchu drogowym.
- Zatoczka ułatwiłaby wymijanie autobusu przez inne pojazdy. Poza tym samochody przejeżdżające tuż przy krawężniku ochlapują błotem i wodą oczekujących – mówią mieszkańcy. – Przecież za wiatą jest dostatecznie dużo miejsca, by ją przesunąć.

Andrzej Zawisza, prezes MZK podkreśla, że wybudowanie zatoczki nie leży w gestii kierowanego przez niego przedsiębiorstwa.
- Aleja Wojska Polskiego jest drogą krajową. Zgodnie z obowiązującymi procedurami to właściciel drogi powinien wykonać to zadanie – wyjaśnia A. Zawisza.
Sprawą zajmuje się Kazimierz Pietkiewicz, radny miejski.
- Opracowany został projekt przedsięwzięcia – mówi K. Pietkiewicz. – Koncepcja kosztowała 3,5 tys. zł. Zakłada ona, iż oprócz zatoczki powstanie w tym miejscu również parking. Będzie to kosztować ok. 30-40 tys. zł. Projekt został przedstawiony Zarządowi Dróg Krajowych, który jednak nie ujął tej inwestycji w budżecie na przyszły rok. Może jeśli miasto pokryje część kosztów przedsięwzięcia uda się je zrealizować do końca obecnej kadencji samorządu.

Autor artykułu: (jeż)

Sztab orkiestry w ,piątce”

Wednesday, November 28th, 2001

Po raz pierwszy w Szkole Podstawowej nr 5 im. UNICEF będzie mieścił się sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Do tej pory taki punkt znajdował się tylko w Miejskim Domu Kultury.
- Od siedmiu lat w organizujemy w szkole zbiórkę pieniędzy, jednak do tej pory podlegaliśmy pod MDK. Tym razem sami będziemy nadzorowali akcję. Ze względu na duże zainteresowanie młodzieży i zapotrzebowanie na wolontariuszy zaproponowano nam utworzenie sztabu w szkole – mówi Bożena Sawicka z SP 5.

Stu uczniów będzie prowadziło zbiórkę pieniędzy wśród mieszkańców osiedla Południe.
- Przygotowujemy również ponad 20 stoisk, m.in. z wyrobami kulinarnymi i plastycznymi wykonanymi przez dzieci. Chętni będą mogli zmierzyć ciśnienie lub zamówić swoją karykaturę. Odbędzie się także aukcja. Co roku w przygotowaniach pomagają nam rodzice – wyjaśnia B. Sawicka. – Uważam, że jest to wspaniała lekcja wychowawcza dla wszystkich. Chcielibyśmy, aby do naszej akcji przyłączyli się także uczniowie z innych szkół.

Autor artykułu: (jotka)

Pracownie terapeutyczne i mieszkania

Tuesday, November 27th, 2001

Budynek, w którym będą mieściły się pracownie terapeutyczne, a także mieszkania dla kilku pacjentów oddano do użytku w Domu Pomocy Społecznej w Wyrębach Wielkich, gmina Gniew.

- Budowano go od marca do listopada 2001 roku – powiedział Bogdan Jędrzejewski, dyrektor Dom Pomocy Społecznej Wyręby Wielkich. – Powstał dzięki pieniądzom pochodzącym z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Starostwa Powiatowego w Tczewie.
W obiekcie mają mieścić się pomieszczenia pracowni terapii zajęciowej, zespołu muzycznego, a także mieszkania dla sześciu pacjentów. Władysław Kanka, zastępca dyrektora Wydziału Spraw Społecznych pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, był zadowolony, że w tak ciężkiej sytuacji gospodarczej udaje się zrealizować trudne przedsięwzięcia. W tym roku także w Domu Pomocy Społecznej w Stanisławiu oddano do użytku nowy oddział. Powiedział, że pomocą najsłabszym zajmują się nie tylko pracownicy socjalni, ale także wolontariusze.
Dom w Wyrębach Wielkich powstał w 1991 roku. Budynki zostały zaadaptowane po szpitalu rehabilitacyjnym PKP. Żyje w nim 61 mieszkańców. Pomieszczenia rehabilitacji mieściły się w piwnicach. Nowy budynek kosztował 386 tys. złotych, 70 proc. z nich przekazał PFRON, resztę Starostwo Powiatowe w Tczewie. Zajęcia z rehabilitacji rozpoczną się za miesiąc.
- W budynku będą dwa pokoje jednoosobowe i dwa dwuosobowe – powiedział Bogdan Jędrzejewski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Wyrębach Wielkich. – Będą tam mieszkały osoby, które są samodzielne. Pod okiem instruktora terapii zajęciowej będą mogły przygotowywać sobie posiłki. Nowy budynek przyczyni się do poprawy warunków zamieszkiwania.
Z okazji święta pracownika socjalnego Arelta Melcher z Domu Pomocy Społecznej Wyręby Wielkie, Wiesław Cymanowski z Domu Pomocy Społecznej w Pelplinie, Dariusz Kurczyński z Domu Pomocy Społecznej w Damaszce i Wojciech Rogaczewski z Domu Pomocy Społecznej w Rudnie otrzymali nagrody, które wręczył im Marek Modrzejewski, starosta tczewski.

Autor artykułu: Józef M. Ziółkowski

Zajęcia w różnych miejscach

Tuesday, November 27th, 2001

Ochotniczy Hufiec Pracy w Tczewie zajmuje się szkoleniem 150 uczniów z miasta i powiatu. Brakuje jednak dla nich stałych pomieszczeń do nauki szkolnej.

Do OHP trafia młodzież po szkołach podstawowych, na podstawie opinii pedagoga szkolnego i rady pedagogicznej, nie radząca sobie w macierzystych szkołach.
- Mamy dwie klasy, umownie zwane miejską i powiatową – powiedział nam Czesław Różanowski, komendant tczewskiego środowiskowego hufca. – I tu zaczynają się problemy, ponieważ zajęcia odbywają się w różnych miejscach na terenie powiatu.
Ustalono, że corocznie w Tczewie inne gimnazjum będzie się opiekowało klasami z OHP. W ubiegłym roku była to ?jedynka?, a w tym jest to Gimnazjum nr 2. W Tczewie zajęcia odbywają się w świetlicy należącej do Spółdzielni Mieszkaniowej na osiedlu Czyżykowo.
Tymczasem do tzw. powiatowej klasy gimnazjum uczęszczają uczniowie z Gniewa, Pelplina, Subków i Morzeszczyna. Zajęcia odbywają się w Radostowie, gmina Subkowy. W ubiegłym roku korzystano z budynku szkoły w Gorzędzieju.

Gościnnie z komputerów

Ochotniczy Hufiec Pracy nie może samodzielnie prowadzić placówki szkolnej. O ile nie ma większych problemów z prowadzeniem zajęć w klasach pierwszych gimnazjum, to w drugich trzeba im zapewnić zajęcia z informatyki. Szkoły nie posiadają dostatecznej liczby pracowni i dlatego gimnazjaliści z OHP korzystają z sal komputerowych, na przykład w wolne soboty.
W tym roku powstał też hufiec w Zakładzie Przetwórstwa Rolno- Spożywczego Koral w Tczewie, dla młodzieży uczącej się w szkołach średnich lub studiującej wieczorowo albo zaocznie. Dzięki pracy ma ona możliwość zarabiania pieniędzy potrzebnych na opłatę czesnego. Ponadto pracują 22 osoby, które zatrudnione są w ramach Gospodarstwa Pomocniczego Pomorskiej Komendy Wojewódzkiej OHP w Gdańsku. Zarabiają nie tylko uczniowie oraz studenci, ale i sam OHP, który pieniądze z gospodarstwa przeznacza na zajęcia kulturalne i sportowe.

Marzenie komendanta

Tczewski hufiec współpracuje także z Domem Pomocy Społecznej w Stanisławiu, w gminie Tczew. Uczniowie pomagają w sprzątaniu, między innymi parku.
Przy hufcu prowadzona jest też świetlica socjoterapeutyczna dla 30 osób. Mieści się ona w budynku przy ul. Żwirki 49. Pieniądze na działalność pochodzą z Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Marzeniem komendanta Czesława Różanowskiego byłoby posiadanie pomieszczeń w jednym budynku i stworzenie hufca stacjonarnego z internatem.
- Każdemu chcemy dać szansę – mówi C. Różanowski. – Po skończeniu gimnazjum uczeń ma prawo uczyć się dalej. Tczewski hufiec zapewnia naukę 58 uczniom w szkole zawodowej.

Czasowo rozwiązany

Zenon Odya
prezydent Tczewa

- Środowiskowy Hufiec Pracy w Tczewie jest potrzebny. Daje on szansą młodzieży, która ma kłopoty z nauką i zdobyciem zawodu. Wiem, że są problemy z praktykami. Pracodawcy nie są zainteresowani zatrudnianiem uczniów, na przykład z techników. Natomiast problem pomieszczeń dla OHP i uczniów gimnazjum w mieście Tczewie został czasowo rozwiązany.

Autor artykułu: Józef M. Ziółkowski

Sztuczna choinka na długie lata

Tuesday, November 27th, 2001

Coraz więcej osób decyduje się na zakup sztucznej choinki. Zdaniem starogardzkich kupców podyktowana jest to pragmatyzmem klientów. Sztucznego drzewka nie trzeba podlewać, a kupione raz pozostaje na długie lata.

- W tym roku na Święta Bożego Narodzenia kupię sztuczną choinkę – mówi Kamila Józefowicz ze Starogardu. – Z żywym drzewkiem jest za dużo pracy, trzeba je jakoś umocować, podlewać i jeszcze sprzątać opadające później igły. Poza tym, aby drzewko dłużej pozostawało ładne, trzeba zapewnić mu odpowiednie warunki, a w bloku trudno o takie.
Zdaniem naszej rozmówczyni sztuczne drzewka dostępne w sprzedaży są nieraz ładniejsze od prawdziwych, a nawet tańsze. Sztuczna choinka zakupiona raz pozostaje na długie lata.
- Z roku na rok sprzedaję coraz więcej sztucznych choinek – mówi Daniel Kozikowski, sprzedający sztuczne choinki na miejskim bazarze. – Swój wybór moi klienci motywują wygodą. Z moich drzewek nie opadają igły, które nierzadko z trudem usuwa się z dywanu.
Mimo dużego zainteresowania sztucznymi choinkami starogardzkie nadleśnictwa nie przewiduje, by sprzedaż żywych drzewek spadła.
- Co roku sprzedajemy od dwóch do trzech tysięcy żywych choinek -mówi Roman Lewy, nadleśniczy Nadleśnictwa w Starogardzie. – Nie wszyscy przecież decydują się na sztuczne choinki, niektórzy nie wyobrażają sobie świąt bez żywego drzewka. Nic nie zastąpi zapachu, które wnosi ono do domu.
Żywe choinki możemy zakupić zwykle na tydzień przed świętami w nadleśnictwach i leśnictwach. Prywatni hodowcy sprzedają je również na bazarach oraz w prywatnych punktach.

Ceny

Żywe i sztuczne drzewka mają różne ceny w zależności od wielkości

  • sztuczna choinka 60 cm – 23 zł
  • sztuczna choinka 180 cm – 100 zł
  • sztuczna choinka 250 cm – 135 zł
  • żywa choinka 100 cm – 10 zł
  • żywa choinka 150 – 200 cm – 20 zł
  • żywa choinka 200 – 300 cm -26 zł
  • żywa choinka ponad 300 cm – 55 zł

    Autor artykułu: (aw)

  • Sztuka ludowa niejedno ma imię

    Monday, November 26th, 2001

    Prezentacja sprzętu używanego niegdyś w kociewskich gospodarstwach, sztuka ludowa, zbiory pamiątek rodzinnych oraz konkurs recytatorski to tylko niektóre elementy Biesiady Kulturalnej “Kociewie-promocja regionu”.

    Do Jabłowa przyjechało wielu twórców związanych ze sztuką regionu, aby zaprezentować aktualny dorobek Kociewia dzieciom i młodzieży szkół z powiatu starogardzkiego. Nie zabrakło też władz samorządowych, a specjalnym gościem imprezy był poseł Franciszek Potulski. Na wystawach eksponowanych w kilku salach obejrzeć można było m.in. rzeźby Szymona Wojaka, Piotra Tyborskiego, Andrzeja Baczkowskiego czy Zygmunta Bukowskiego. Prezentowane były też pamiątki rodzinne oraz sprzęt używany przez nasze babcie przed kilkudziesięcioma laty. Na starych regałach stało żelazko z duszą, szuńdy czy maselnicę.

    Nie ma nawet muzeum

    - Uważam, że ekspozycje są bardzo różnorodne i i niezwykle interesujące – powiedział nam Józef Olszynka, ze Starogardzkiego Centrum Kultury. – Mnie najbardziej zainteresowało wnętrze izby kociewskiej przygotowane przez szkołę z Brzeźna. Wydaje mi się, że niektórych zaprezentowanych tam eksponatów nie posiada nawet Muzeum Ziemi Kociewskiej.
    Spore zainteresowanie wzbudził też referat ?Dorobek literatów Kociewia? wygłoszony przez Ryszarda Szwocha, a także konkurs recytatorski. Jak przystało na biesiadę nie zabrakło pysznego jedzenia oraz muzyki. Kociewskie przyśpiewki w wykonaniu Mirosławy Möller i jej zespołu oraz występ Eli Piskorskiej, której akompaniował Sławomir Hoduń były doskonałym uzupełnieniem spotkania.

    Mała ojczyzna

    - Cieszę się, że tak wiele znamienitych osób przybyło na biesiadę kulturalną – stwierdził Andrzej Grzyb, starosta starogardzki. Bardzo bym chciał, aby nasze myślenie o małej ojczyźnie było autentyczne. Musimy pielęgnować dorobek Kociewia i przekazywać go, jak tu w Jabłowie, następnym pokoleniom.
    To bardzo udane przedsięwzięcie mogło się odbyć dzięki wielkiemu zaangażowaniu rady rodziców PSP w Jabłowie, sponsorów oraz Hanny Bielang, Celiny Princ, Justyny Klin, Joanny Popielas, Aleksandry Walentowskiej, Marii Szarmach, Heleny Jastrzemskiej, Danieli Kotlewskiej, Teresy Tokarskiej oraz Małgorzaty Siemieńskiej.

    Autor artykułu: toro

    Piąta porażka z rzędu

    Monday, November 26th, 2001

    Smutno kończy się piłkarska jesień w Starogardzie. W meczu rozegranym awansem Wierzyca Starogard uległa Gryfowi 95 Słupsk 0:1 (0:1).

    Władze PZPN zadecydowały o przełożeniu pierwszej kolejki wiosennej, rozegrana została ona w ostatni weekend. Nie była to zbyt szczęśliwa decyzja dla starogardzian. Widać, że zawodnicy grają z meczu na mecz słabiej. Przegrali cztery mecze z rzędu, dodatkowo za kartki pauzowali Łukasz Kaszubowski i Bartłomiej Kamiński. Jeśli dodamy do tego Piotra Wiśniewskiego, który nie gra od paru meczów to widać, że trener Marek Jankowski nie miał kim grać. Jednak wydawało się, że starogardzianie powinni pokonać przeciętny zespół ze Słupska. Wszystko na to wskazywało. Wierzyca miała przewagę jednak nie potrafiła udokumentować celnym trafieniem. Bramkę zdobył za to Gryf. W 33 min. błędy w kryciu spowodowały, że znajdujący się w dogodnej sytuacji Arkadiusz Chuchla strzelił szpicem nie dając szans na obronę Tomaszowi Chodzie. Wierzyca rzuciła się do ataku i w 38 min. miała idealną sytuację do wyrównania. W polu karnym faulowany był Michał Paszkowski i sędzia bez wahania podyktował jedenastkę. W zespole Wierzycy długo trwały dyskusje kto ma wykonywać rzut karny. W końcu do piłki podszedł Cezary Ossowski, strzelił w lewy róg, jednak w ten sam rzucił się bramkarz Gryfa i wybił piłkę. W II części meczu Wierzyca atakowała, jednak widać było zmęczenie mijającym sezonem. W 58 min. po rzucie wolnym wykonywanym przez Krzysztofa Tarnowskiego piłka otarła się o słupek bramki Gryfa. W 63 min. Adam Sobiecki znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak w ostatniej chwili obrońca wybił mu piłkę spod nóg. Goście grali z kontry i robili to bardzo dobrze. Dwukrotnie Tomasz Choda pewnymi interwencjami uratował swój zespół przed utratą kolejnych bramek.
    Mamy nadzieję, że wiosną Wierzyca grać będzie zdecydowanie lepiej. 10 grudnia odbędzie się bowiem walne zebranie członków klubu. Jest szansa, że nowe władze będą sobie radzić lepiej i Wierzyca wróci do czasów swojej świetności.

    Wierzyca – Gryf 0:1 (0:1)
    Bramka: Arkadiusz Chuchla (33)
    Wierzyca: Choda, Szopiński, Tarnowski, Rzepkowski, Szarmach (Lewandowski), Galuba, Sobiecki, Ossowski, Lorenz, Paszkowski (Zaworski), Czaplewski
    Gryf: Piechota, Moszczyński, Pagacz, Twardoń, Burak, Schultz, Szyca (Rzepa), Bednarczyk (Potrzeba), Kaczmarek (Piechna), Mazgis (Bosiacki), Chuchla
    Sędziowali: Janusz Lewicki, Piotr Myśliwiec, Tomasz Jastrzembiński

    Autor artykułu: WŁA

    Rekolekcje na pięciolecie parafii

    Monday, November 26th, 2001

    W tym tygodniu w parafii św. Wojciecha odbywać się będzie misja święta – czas skupienia, czas szczególnych rekolekcji, które zakończą się w piatą rocznicę powołania parafii.
    - Misja święta to ogólnoparafialne poruszenie, to czas refleksji, nawrócenia, przebudzenia z oziębłości religijnej i grzechu, to wreszcie czas przemiany – wyjaśnia ks. Marek Trybowski, proboszcz parafii św. Wojciecha.

    Nauki misyjne w Kartuzach głosić będą ojcowie redemptoryści z Gdyni.
    Prócz kazań głoszonych podczas mszy św., będą osobne spotkania rekolekcyjne z niewiastami, mężczyznami, młodzieżą i dziećmi. Będzie uroczystość pokutna, eucharystyczna, odnowienie ślubów małżeńskich, Sakrament Namaszczenia Chorych, poświęcenie obrazu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy oraz poświęcenie krzyża misyjnego.

    Będzie to pierwsza misja w parafii św. Wojciecha. Upamiętniać ją będzie wielki krzyż misyjny ufundowany przez parafian. Zaś pięciolecie parafii uświetnią organy, w które został wyposażony kościół w ostatnich dniach.

    Autor artykułu: (JS)

    Salus wyróżniony

    Saturday, November 24th, 2001

    Słupska Klinika Salus, jako jedna z dwóch placówek służby zdrowia w województwie pomorskim, uzyskała certyfikat jakości 2001 od Branżowej Kasy Chorych.

    - Jest to dla nas duże wyróżnienie – powiedział Henryk Sztykowski, dyrektor medyczny kliniki. – Ale także zobowiązanie do świadczenia usług na odpowiednim poziomie.
    O certyfikat ubiegało się 20 placówek z terenu województwa. Niektóre występowały o jego przyznanie już kilkakrotnie. Słupska klinika, która funkcjonuje od grudnia 1998 r. i świadczy usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej oraz kilkunastu specjalności, występowała o przyznanie certyfikatu po raz pierwszy.

    - Komisja sprawdzała wszystko, począwszy od dokumentacji, przez warunki panujące w klinice do jakości świadczonych usług – tłumaczy Tomasz Kuźmiński, dyrektor naczelny Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Salus. – Oceniano także sposób komunikacji pomiędzy personelem przychodni a pacjentami, dostęp do informacji potrzebnych ubezpieczonym, biznes plan placówki i jej perspektywy rozwoju.

    Certyfikat jest nie tylko wyróżnieniem placówki, ale przede wszystkim zobowiązaniem wobec pacjentów, co do jakości udzielanych świadczeń. Wymierne korzyści materialne to 20 proc. podwyżka stawek przyznawanych na jednego pacjenta.
    - Za większymi pieniędzmi idzie przede wszystkim czas, jaki lekarze mogą poświęcić pojedynczym osobom – wyjaśnia Kuźmiński. – Daje to duży komfort pracy.

    Autor artykułu: JJ

    Runął strop

    Saturday, November 24th, 2001

    Jedna osoba zginęła pod gruzami garażu, który zawalił się wczoraj w Gdańsku. Drugi z mężczyzn ledwo uszedł z życiem.

    Do tragedii doszło około godziny 13, przy ulicy Beethovena w Gdańsku. Runął jednopiętrowy garaż. Kłęby dymu unosiły się kilkanaście metrów nad ziemią.
    - Pod gruzami znalazło się dwóch pracowników – mówi Piotr Porożyński, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. – Jeden z nich zginął, drugiego zabrała karetka pogotowia. Wczoraj, 45-letni Edward W. przeszedł operację w klinice ortopedii.

    - Pacjent doznał złamania kości udowej, niewielkiego urazu kręgosłupa oraz urazu głowy – wylicza lek. med. Artur Sałaciński, lekarz dyżurny Izby Przyjęć Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. – Jego życiu nie zagraża jednak niebezpieczeństwo.
    - Mężczyźni bez wymaganych zabezpieczeń i specjalistycznego sprzętu chcieli zlikwidować budynek – dodaje Piotr Porożynski. – Dokładną przyczynę wypadku poznamy dopiero za kilka dni.

    Na miejscu zdarzenia pojawił się inspektor Państwowej Inspekcji Pracy.
    - Wskaże on dokładny powód katastrofy – powiedziała nam Bożena Walczak – Siwek, okręgowy inspektor pracy w Gdańsku. – Nic więcej na razie powiedzieć nie można.

    Mężczyźni prawdopodobnie naruszyli ścianę nośną budynku i ważący kilka ton strop runął na ziemię. Ustaliliśmy, że właścicielem firmy, w której pracowali robotnicy jest 57-letni Józef G. Mężczyzna, który wczoraj zginął, pracował dla niego dopiero od dwóch dni. Niestety nie udało nam się z panem G. porozmawiać.
    - Pana Józefa teraz tu nie ma – poinformował nas tajemniczy głos w słuchawce. – Jest bardzo zdenerwowany.

    Autor artykułu: (wit)