Matka z 5-letnim synem i 17-letnią córką od dwóch dni koczuje na parkingu przy ul. Falistej 5 w Gdyni. Rodzina wynajmowała mieszkanie w Warszawie, ale została z niego wyrzucona przez właściciela domu.
Hanna Rudnicka wraz z dziećmi i całym dobytkiem przyjechała do Gdyni, gdzie miała nadzieję wynająć tanio mieszkanie, bądź zająć lokal po swoim zmarłym ojcu. Nie udało się, bo, jak się okazało, ojciec nie zapłacił wszystkich rat niezbędnych do wykupienia mieszkania na własność, więc zajęli je inni lokatorzy. Kobieta pozostała na bruku. Hanna Rudnicka zameldowana jest w Warszawie i z tego względu udzielenia kompleksowej pomocy odmówił jej Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Gdyni. Jedyne, co otrzymała od pracowników MOPS, to bilety kredytowe na powrót do Warszawy.
- To dla mnie wielki dramat – mówi zrozpaczona kobieta. – Mam małe dziecko, a nie mam co jeść, ani gdzie się podziać. Ubiegłą noc przechował nas gdyński dom dziecka, ale nie wiem, jak długo będzie mogła trwać taka sytuacja. Dokarmiają nas ludzie dobrej woli. MOPS, tłumacząc się przepisami, odmówił nam zarówno schronienia, jak i posiłku, czy jakichkolwiek pieniędzy. Każą nam wracać do Warszawy, dali nam bilety. Ale jak przewiozę pociągiem meble, ubrania i cały sprzęt, który mam przy sobie? Do Gdyni wraz z całym dobytkiem przyjechaliśmy samochodem znajomych. Obecnie przechowują mi rzeczy w garażu lokatorzy z ul. Falistej 5. Za dwa tygodnie jednak będę musiała opuścić ten garaż. Najchętniej wynajęłabym u kogoś tanie mieszkanie, ale okazuje się, że nie jest to proste. Mam niewiele pieniędzy.
Sytuacją rodziny Rudnickich zszokowani są lokatorzy bloku przy ul. Falistej 5. Wielu z nich, gdy tylko dowiedziało się o sprawie, zaczęło bezinteresownie pomagać bezdomnym.
- Dramatem tej rodziny zainteresowałam policję, straż miejską i inne instytucje – mówi jedna z lokatorek. – Chodziłam, dzwoniłam, prosiłam, aby im pomóc, ale wszystko to na marne. Od policjantów usłyszałam, że to nie ich sprawa i rozwiązanie jej nie leży w kompetencjach policji. Straż miejska przyjechała i odjechała. To w moim odczuciu postępowanie nieeleganckie, bo nawet bezdomnego psa bierze się do schroniska nie pytając o zameldowanie. A tutaj chodzi przecież o człowieka.
Rodzina Rudnickich apeluje o pomoc do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy mogliby udzielić jej tymczasowego schronienia, bądź wynająć bardzo tanie mieszkanie. Telefon kontaktowy to 782-11-82.
Tylko zameldowanym
Jerzy Miotke, wiceprezydent Gdyni nadzorujący pracę MOPS:
- Gmina, w myśl przepisów, ma prawo pomagać ze swoich środków tylko tym ludziom, którzy są zameldowani na jej terenie. W tym przypadku rodzina ta powinna oczekiwać kompleksowej pomocy od gminy Warszawa. Dlatego pracownicy MOPS postąpili słusznie wydając im bilety kredytowe do stolicy.
Autor artykułu: (szad)